Troubleshooting - PLEASE READ IT FIRST IF YOU HAVE ANY PROBLEM!

FAQ - Frequently asked questions

If you will experience any problems please contact support@gloriavictisgame.com

Join our official TeamSpeak 3 server addres using gloriavictisgame.com as IP address!


Troubleshooting - "Server Under Maintenance" error solution!


Thread Rating:
  • 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zatraceni
22-02-2016, 00:42,
#1
Zatraceni
Bycie narzędziem Praojca nie jest łatwe, wymaga ogromnych poświęceń i umiejętności, dlatego jak każde narzędzie, które jest używane do ciężkich i wyczerpujących prac należy naprawić, by znów mogło działać w imię świętej wiary, oraz taniej naprawić ów narzędzie niż nabyć nowe niesprawdzone.

Takimi uszkodzonymi narzędziami są właśnie Zatraceni. Są oni Sługami Praojca, nie chodzi o klechów, biskupów, czy innych kapłanów których jest tyle ile psów, ale o prawdziwych mężów jedynej wiary, jak Krzyżowcy, Paladyni, Kapelani, Inkwizytorzy, Templariusze, Egzorcyści. Ci wielcy wojownicy kościoła są praktycznie codziennie wystawiani na walkę ze złem, od walk z niewiernymi po walki z istotami cienia.

Nie raz stawiają czoła przeciwnikowi silniejszemu oraz liczniejszemu od nich, lecz oni nie wiedzą co to strach. Jednak zdarza się, że po latach walk Sługów Praojca dopada zmęczenie, ból, i co najgorsze zwątpienie w swoją misje, takie przypadki zdarzają się zwłaszcza u weteranów swojej profesji, ale największy odsetek Zatraconych to Krzyżowcy-Weterani, wojownicy nie jednej bitwy z niewiernymi, a co za tym idzie świadkowie nie jednej masakry. Lecz najczęstszym przypadkiem stania się Zatraconym jest ubytek na zdrowiu ponoszony od ciężkich ran na ciele lub ciężkich przejść na umyśle, zwłaszcza na umyśle.

Jednym z rozwiązań jest długotrwała i trudna rehabilitacja, która nie zawsze skutkuje lub szybka śmierć, gdyż nie ma nic gorszego jak nie kontrolowany i nie oddany swojej sprawie Inkwizytor mający dostęp do największych tajemnic, lub Krzyżowiec będący psychopatycznym mordercą.

Jednak rozwiązanie problemu przyszło samo, bo to właśnie żeńskie zakony, znane ze swych umiejętności leczniczych oraz delikatnego podejścia do swoich pacjentów, podjęły się zadania jakim było przywrócić dzielnych wojowników do służby w imieniu Praojca. Powodów na tą decyzję było parę, jednym z nich był fakt że Zatraceni byli znacznie łagodniejsi oraz szybciej wracali do zdrowia, tym samym szybciej wracali do służby, w spokojnych klasztorach w towarzystwie sióstr, niż w barakach, wieżach głupców czy wojskowych lazaretach.

Innym ważnym powodem był fakt, że klasztor w którym przebywali Zatraceni był znacznie bezpieczniejszy, gdyż kto odważy się zaatakować zakonnice, które opiekują się nieobliczalnymi wojownikami, a tylko dzięki ich opiece (czasem wystarczy sama ich obecność) Zatraceni nie stali się do końca maszynami do zabijania. Oraz kościół nie szczędził wynagradzać te klasztory którym udało się przywrócić do służby Sług Praojca, szczególnie, jeśli któryś jest znaczną personą w hierarchii kościoła.

Klasztory by móc leczyć swych podopiecznych, zwłaszcza tych chorych na umysł, musi zyskać jego zaufanie, najczęściej po przez zapewnienie poczucia bezpieczeństwie oraz rozmowę, ciekawym przypadkiem jest to, że Zatraceni szybciej dochodzą do siebie w towarzystwie dziewczynek, dlatego często pierwszymi osobami, które mają kontakt z nimi są to bardzo młode akolitki, które co zdobyły pierwsze święcenia. Ogólna opinia Matek przełożonych mówi, że te przypadki wywodzą się od tego, że Zatraceni nie widzą żadnego zagrożenia z obecności niewinnych i słabych dziewczynek, co więcej są znane przypadki które wspominają o pacjentach, którzy czuli wręcz obowiązek ochrony, tych słabiutkich istotek, a to już było bardzo dobrym symptomem.

Inną metodą leczenia było narzucenie Zatraconym jakiś zajęć, bezczynność powodowało u nich stres, depresje w końcu byli mężami czynu, dlatego Matki przełożone pozwalały im na ćwiczenia związane z ich profesją, jak walka mieczem, jazda konno na terenie klasztoru oraz poza nim. Po za tym wykonywali prace na terenie klasztoru, by mogli znów poczuć, że są komuś potrzebni. Ich harmonogram obejmował też medytacje oraz studiowanie ksiąg jakie mogli przywieść oraz te z klasztornej biblioteki.

Jak wcześniej było wspomniane, na Zatraconych dobrze wpływało towarzystwo sióstr, gdyż dbały one by ich pacjentom miło spędzał czas wolny od obowiązku, śpiewały przepiękne pieśni religijne, otaczały ich troską i zapewniały bezpieczeństwo. Nie raz siostry były świadkami, jak ci pełnych blizn i, o wiele więksi od nich wojownicy jak Krzyżowcy czy Templariusze, którzy stawiali czoła prawdziwym potworom zaczęli płakać, na sam dotyk ich delikatnych rąk, jak Kapelani błagali o wybaczenie, że zwątpili po wysłuchaniu zaledwie jednej pieśni chóru w czasie nabożeństwie, że wystarczył miesiąc spokoju aby w wypalonych Inkwizytorach znów zagościł prawdziwy płomień wiary.

Do rutyny Zatraconych należy kontynuowanie kredo ich profesji, jak choćby to, że Krzyżowiec nie roztaje się ze swym orężem i zbroją, dba o swój rynsztunek, ta monotonia dobrze wpływa na ich zachowania. Tak samo jest z resztą Zatraconych, powoli wracając do zdrowia, tak samo wracają do podstaw swojego obowiązku, dlatego Egzorcystom zostawia obowiązek dbania o klasztorne relikwie i wypisywanie ochronnych znaków na murach opactwa, a Inkwizytorowi wolno wypytywać wszystkie siostry o ich przeszłość, a Kapelani często przyłączają się do chóru lub sami go prowadzą. Wiele Matek przełożonych uważa te zabiegi za konieczne jeśli chcą, by ich pacjenci szybko powrócili do zdrowia.

Ostatecznym egzaminem dla Zatraconych, jest wyjście do świata z poza klasztoru, zwykle w towarzystwie Matki przełożonej, która oceni czy kuracja zakończyła się sukcesem, czy należy jeszcze kontynuować pobyt pacjenta. Zdarza się to w momencie kiedy Matka przełożona lub przeorysza muszą opuścić klasztor w celu załatwieniu spraw, jak rozmowa z miejscowymi, czy podróż do innego klasztoru czy do miasta, wtedy sprawdza się stan Zatraconego, i biada wszystkim tym, którzy uważają podróżującą siostrę z ponurym mężczyzną odzianym w niedbały płaszcz podróżnika za łatwy łup, gdyż wtedy Zatracony jest gotów ścigać bandytów do ostatniego, tak długo póki ich nie zatłucze choćby kamieniem na śmierć.

Dzięki tak wielkiemu poświęceniu ze strony zakonnic oraz efektom ich pracy, Słudzy Praojca mają ogromny szacunek do sióstr, a tym bardziej do najstarszych z nich, które pomogły niezliczonej liczbie ich braciom. Dlatego żeńskie klasztory zawsze mogą liczyć na pomoc ze strony swych walecznych braci, oraz nikt z szanujących się Sług Praojca nie ośmieli się na krytykę czy obrazę na sióstr.

W razie zagrożenia, Zatracony przebywający na terenie zakonu, jest gotowy w każdej chwili chwycić za broń i gotów jest poświęcić swe życie za siostry, które każdego dnia pomagają mu jak tylko mogą. Dlatego ktoś kto atakuję pobliskie ziemie dwa razy pomyśli nim zaatakuje klasztor, gdyż istnieje możliwość, że w bramie będzie czekać w pełni uzbrojony oraz z fanatycznym powołaniem obrony tego świętego przybytku oraz znajdujące się w nim siostry, do ostatniej kropli krwi.
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)


Enhanced By CloudFlare.